piątek, 14 lipca 2017

Litwa: Wilno, Żmudź, Kowno, Troki - litewskie jaskółki...

Trochę znów nas nie było...

Kilka dni spędziliśmy na Litwie... Wrażeń mnóstwo.
Szczegółowe relacje z poszczególnych miejsc oczywiście będą. Proszę o cierpliwość.
Dzisiaj tylko zdjęciowe jaskółki:




































Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich odwiedzających.
Życzę wszystkim słonecznego i spokojnego weekendu.

Zdjęcia pochodzą z lipca 2017 roku.

piątek, 7 lipca 2017

Ateny, Akropol - Grecja 2015 r.po raz kolejny...

Tym razem nie będzie ochów i achów. Ateny nie powaliły mnie na kolana.
Rzym owszem, ale Ateny - nie...
Skoro jednak zwiedzamy Grecję, zarówno kontynent jak i wyspy, wypadało wreszcie zawitać do stolicy.
Może na nasze odczucia miała wpływ niesprzyjająca pogoda: potworna wilgotność powietrza, duchota oraz tempo zwiedzania... Może to, że moja kondycja nie była najlepsza, byłam po przechodzonym zawale serca, o którym nie miałam zielonego pojęcia... Może to, że zdecydowanie wolimy z M. małe, urokliwe miasteczka a Ateny są przecież dużym miastem.
Oki, koniec narzekania. Ateny na liście odhaczone, czas na relację.

Obowiązkowym punktem programu był oczywiście Akropol. I tu owszem, byłam w swoim żywiole, To miejsce zrobiło na mnie wrażenie,  lubię dotykać tak blisko czasów starożytnych.


Akropol majestatycznie góruje nad stolicą Grecji. Ze wzgórza rozciąga się panorama całego miasta.




Co tak naprawdę znaczy wyraz Akropol? W języku greckim akropolis - to po prostu górne miasto.
Na wzgórzu tym w czasach starożytnych wzniesiono cytadelę. Miasto stało się święte. Niestety pierwotne zabudowania nie przetrwały, ruiny odbudowanych czczonych świątyń przetrwały natomiast do dziś.
Na zdjęciu poniżej "miłośnicy" niebieskości przede mną i za mną...
A może to tylko przypadek, mój na pewno nie...


O Akropolu  pięknie i dokładnie napisała Łucja - Maria z bloga " Szkiełkiem, okiem i sercem" - moja relacja będzie więc raczej "zdjęciowa", tym bardziej, że mam małą awarię sprzętu i ten post przygotowuję chyba ostatni raz na bardzo wysłużonym laptopie.

A wracając do Akropolu, wspomnę tylko, że na wzgórzu znajdują się: przede wszystkim słynny  Partenon oraz między innymi: Apteros, Propyleje, Erechtejon, sanktuarium Artemidy i inne ... Uff trudno je zapamiętać.




Piękne połączenie starożytności i współczesnych Aten:


Wypatruję słynne "Kaśki Kariatydy"...


Według legendy, kobiety które sprzeciwiły się bogom, za karę zostały zamienione w kolumny. Te piękne kobiece posągi dźwigają na swoich głowach elementy architektoniczne. Do dziś majestatycznie stoją na warcie i pilnują wejścia do Świątyń Greckich Bogów.


Pamiątkowa fotka dzięki Marcie... :)


Ruszamy dalej. Czasu niewiele a przede wszystkim chcemy zobaczyć i obfocić Partenon.


Jego potęga powala. Niestety wszędzie są widoczne rusztowania, które z jednej strony są potrzebne, ponieważ ciągle trwają tutaj prace konserwatorskie, no a z drugiej strony psują efekt wizualny...



Mąż stwierdził, że trochę się czuje, jak na placu budowy...


Nie tylko rusztowania, ale i dźwigi...


Ale moc jest. To niezwykła budowla. Czuje się respekt.



Nasz Misiaczek podróżnik też był zachwycony i trochę już zmęczony:



Zwróćcie uwagę na piękne detale:



Mimo upału dokładnie pooglądaliśmy budowlę z wszystkich możliwych stron:




Jego budowę rozpoczęto w 447 roku p.n.e., a zakończono w 432. Partenon ma aż 14 metrów wysokości.
Powstał w oparciu o plany Iktinosa i  Kallikratesa, zaś przy wykonywaniu elementów rzeźbiarskich pracował sam Fidiasz.


Marto - pozdrawiamy!!! :)


Świątynia została poświęcona Atenie. Niestety nie przetrwał monumentalny posąg bogini (dzieło Fidiasza) do naszych czasów...


Partenon został zbudowany z białego marmuru.
Mimo, że stolica Grecji - Ateny nie urzekły mnie, myślę, że warto będąc tutaj, zwiedzić Akropol, by zobaczyć jedną z najciekawszych budowli starożytnego świata.


Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich odwiedzających i zapraszam na dalsze wspomnienia podróżnicze.


Zdjęcia pochodzą z sierpnia 2015 roku.
Był to rok pełen nadziei, podróży naszych i Waszych Córeczko.
Wczoraj minęło 5 miesięcy od Twojego odejścia. Pamiętam i tęsknię bardzo.

Przepraszam za opóźnione wizyty na moich ulubionych blogach.
W przyszłym tygodniu do Was "hurtowo" zawitam.
Życzę miłego weekendu i dobrego czasu.